Na co komu był ten foch?

Tośmy się doczekali.

Czyżby koniec polskich pokazów Fashion Week?  Rzeczywistość zareagowała w ostatnim roku jakby w panice szukała  odpowiedzi na tezę redaktora M. Zaczyńskiego  zawartej w jednym z jego artykułów

(przyp.: http://michalzaczynski.com/2016/09/21/odpuscmy-sobie-fashion-weeki/ )

i odpowiedziała  niczym echo: Odpuśćmy sobie Fashion weeki….

Klapa, kryzys, przesyt.

Koniec, kropka, nic.

Zaczęło się rok temu zerwaniem umowy przez miasto Łódź a może i wcześniej..

Fashionphilosophy Fashion Week.

Dyrektor promocji miasta B.Wojdak najpierw „promocyjnie” wysłał do mediów oficjalną informację, że Fashion week prawdopodobnie się nie odbędzie (zrobił to już w czasie trwania wydarzenia co zniechęciło niedecydowanych do przyjazdu a innych nastawiło dość szorstko do imprezy) a parę dni potem zerwał umowę z powodu złego wydźwięku w mediach, który to wydźwięk w sporej części był także jego autorstwa. Oczywiście winę przypisano w całości nam, którzy bez grosza do tej pory punktualnie otrzymywanego na ten cel próbowali postawić imprezę w warunkach niemożliwych.ZAWSZE przez 7 lat dostawaliśmy zaliczkę przed imprezą a tym zamiast zaliczki razem dodano nam bonus w postaci obowiązku 100% przedpłaty za miejska halę Expo.Tak wyglądały realia partnerskiej współpracy z miastem Łódź w ostatnim okresie.

Urząd Miasta  przekonany ,że za chwilę ustawi się kolejka chętnych do robienia Fashion Week  w miejsce niepoważnego Kłaka szybko ogłosił, że już w październiku ktoś nowy i kompetentny podejmie wyzwanie i zrobi to na właściwym poziomie.

http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,19978250,miasto-zrywa-umowe-z-organizatorem-fashion-week-co-dalej.html

Nikt nie podjął tematu .

Dyr. Wojdak zmienił pracę choć oficjalna wersji brzmiała, że szuka nowych wyzwań w sektorze niepublicznym. Znacie kogoś kto rezygnuje z ciepłej i bezpiecznej posadki dyrektora w urzędzie i szuka nowych wyzwań mając taką posadę?

https://www.radiolodz.pl/posts/27842-biuro-promocji-uml-bez-dyrektora-bartlomiej-wojdak-podal-sie-do-dymisji

Poszukiwania następcy do realizacji łódzkiej wersji FW  nadal trwają. Od roku pracuje się nad koncepcją (tylko nad czym tu do cholery koncypować?) . Nie będę pisał o wrażeniach projektantów wkręconych na spotkania w urzędzie miasta mających na celu wygenerowanie olśniewającego pomysłu  na Fashion Week w Łodzi. Oczywiście nadzorem nad tym miało przejąć Łódzkie Centrum Wydarzeń nazywane w kuluarach nieco inaczej .

Chodzą słuchy, że Łódzkie Centrum Porażek (wersja nazwy kuluarowa)  stawia tak bezczelne warunki współpracy jakby miało ministra Ziobrę i Misiewicza w rodzinie, który zapewni im parasol bezpieczeństwa w razie czego. Chyba pomyłka. Nikt przy zdrowych zmysłach umiejący liczyć nie połaszczy się na hasło MAMY MILION na Fashion Week!  Za tyle nie da się zrobić wydarzenia kilkudniowego z kampanią w mediach (internet,outdoor,telewizja i radio). To co powstanie będzie opakowaniem wyrobu czekoladopodobnego.

A milion będzie się rozdzielać po swojemu  pod dyktando „zaradnych inaczej” urzędników.

Hasło MILION robi wrażenie na Kowalskim z programu 500+  który co sobotę staje w kolejce  po kupon do Lotto z nadzieją  na  milion plus, ale jak widać nie robi wrażenia na producentach eventów znających realia cenowe takich wydarzeń. Łódż może się pożegnać z legendą Fashion Week.

Mercedes Benz Fashion Weekend

Potem jak grom z nieba przyszło odwołanie imprezy Mercedes Benz Fashion Week. Impreza w założeniu miała  przyćmić wszystkie inne wydarzenia jesienią 2016 roku. Był plan, sztab ludzi  i oczywiście kasa zabezpieczona wielka marką. Idea prawidłowa wzorowana na regułach, które obowiązują na całym świecie. Dlaczego  więc nie wyszło? Dlaczego nagle odwołano wydarzenie?

http://www.elle.pl/moda/artykul/mercedes-benz-fashion-week-warsaw-odwolany-1/382541

Wielka szkoda się stała  bo MBFW to projekt z tradycją międzynarodową. My także swego czasu pracowaliśmy nad tym projektem. Zainwestowaliśmy w to ponad kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Było blisko, byliśmy na wielu spotkaniach z managerami IMG i MGFW ale Łódź była dużym problemem dla dyrektorów z Nowego Jorku, którzy nie ufali miastu z jednym hotelem czterogwiazdkowym i brakiem lotniska o połączeniach międzynarodowych i trochę szkoda, że nie uwierzyli wówczas w potencjał który miał wyraźną fazę wzrostu. Niemniej na pytania ulubionego dyrektora promocji miasta Łódź „czemu Mercedes nie w Łodzi ,oj czemu” łamały mi się długopisy w kieszeniach. Myślałem sobie :jedź dyrektorku do stolicy mody jaką jest Nowy Jork czy Mediolan wróć do Łodzi i znajdź 10 szczegółów różniących te dwa obrazki a potem zadaj to pytanie raz jeszcze.

Wróćmy jednak do Mercedes Benz Fashion Week i  do 2016. Drugi falstart Mercedesa w stolicy  po niezbyt udanej imprezie w Soho Factory w 2015  przekreślił chyba szanse wiarygodności projektu pod tą nazwą i z tego co dowiedziałem się od osoby bardzo zaangażowanej w ten projekt –Mercedes wycofuje się z dalszych prób angażowania w modę w tym kraju. Szkoda ,szkoda, szkoda…Konkurencja w pewnym sensie dla nas to była a jednak …….szkoda.

Ptak Fashion Week ,Fast Fashion,international fair coś tam coś tam………

Jesienią na placu boju został Antoni Ptak . Wolny od obciążeń w kwestii pozyskiwania kasy, z wielką fortuną  (top ten na liście Forbes) pozwalającą zapraszać światowe nazwiska z Paris Hilton i Kenzo na czele oraz niemal każde inne persony, które w tenże sposób dorabiają sobie do modowej emerytury. Nazwiska nie przyciągnęły zbyt wielu fanów a perfekcyjna pani domu i jej mąż nie stali się gwiazdami mody i ulubieńcami  stylistów. Nie pomogły więc  hasła o największej imprezie w Europie i miliony utopione w to wydarzenie (w kuluarach mówi się o kilkunastu!)

Podobno za daleko było od centrum stolicy, za przaśnie, za dużo krytyki środowiska i za duży opór projektantów. Nikomu nie było po drodze do Nadarzyna, który faktycznie Warszawą nie jest choć….według najnowszych przesłanek o metropolii według najjaśniejszej nam panującej władzy-będzie.

To było kolejne podejście do lądowania Ptaka na lotnisku moda. Nawet w pierwotnej wersji targowej, nim przyszło Ptakowi do głowy być Fashion Weekiem-impreza się nie przyjęła.

Może za dużo było tytułów, pompy i pretensjonalnych zapowiedzi. Ale w końcu imperium Ptaka wyrosło na niezwykłym instynkcie targowym więc należało mieć nadzieję, że wykluje przynajmniej targi odzieżowe z prawdziwego zdarzenia.

Tymczasem formuła targowa też nie „zafungowała” .

http://michalzaczynski.com/2014/09/01/modni-za-52-zlote/

Ptak który staje się liderem targowym w kraju postawił więc na inne  branże które wdzięcznie mu się rewanżują w zamian za jego zaangażowanie i częstą filantropię.

Podziwiam (na serio!) fakt, że co dwa tygodnie hale w Nadarzynie tętnią życiem wystawców AGD, dilerów aut, producentów reklamy, rowerów, turystyki czy targami wydawnictw. Podziwiam tez u niego szybkość oceny sytuacji. Najpierw szybko wyszedł z regionu Łodzi po dwóch średnio udanych  imprezach i przeniósł się w okolice Warszawy ale nawet mając kapitał nie brnął dalej widząc opór. Tak się zarabia pieniądze moi drodzy. Nie babrzemy się w emocje. Nie kładziemy majątku na stół. Ptak bierze wszystko w branży targów i tylko z modą nie wyszło. Dziwne…..

Wiosna 2017

Idzie wiosna.

Łódź siedzi cicho jakby chciała aby nikt nie zapytał co dalej z tym wielkim  zadęciem i animuszem  całym patosem miasta mody i hasłami Łodzi kreatywnej i modowej. Nie ma wariata co chce się podłożyć? Mimo wielu rozmów, wsparcia zaangażowanych włodarzy miasta ,poszukiwania panicznego sponsorów i presji znalezienia „leszcza”  -chyba nie ma.

Szkoda  trochę, że  Łódź nie chciała z nami rozmawiać  nie tylko o sukcesie ale i o problemach kiedy te  zaczęły się pojawiać nim uruchomiły lawinę niepotrzebnych zdarzeń. Sygnalizowaliśmy kłopoty od trzech lat i to na długo zanim zaczęły się prawdziwe problemy. Klepano nas po plecach z uśmiechem :”Jakoś sobie poradzicie”.

Jak za komuny : Towarzyszu. Dacie radę .Jak to nie dacie? Naprawdę nie dacie? A to  na Sybir.

No to jestem „Sybirakiem”.

Wiosna nadciąga  z brzmieniem ciszy. Rynek mediów prasowych się kurczy pod naporem internetu i fenomenu blogerek przyciągających uwagę 10 cio krotnie większej rzeszy fanów niż światowe tytuły prasowe.Nie zmienia to faktu, że na rynku na którym kilka wyższych uczelni wykluwa co roku parę setek projektantów nie pisze się o polskim dizajnie prawie nic.

O czym będzie się mówić ,plotkować i pisać w 2017? O odchodzących z rynku markach TOPSHOP czy Mark &Spencer ?

Na czym się skupi elita modowego niezadowolenia? Kogo będzie się krytykować na kogo narzekać? Temu szmerowi tak cudnie  wtórowało w kuluarach  tzw. środowisko . Czym się teraz pożywi?

Tyle było tematów do dysput. Bo Mercedes chciał kasę od projektantów ( a dlaczego miał nie chcieć?) a Ptak z kolei chciał im płacić (nikt na świecie nie płaci). Bo hala  Expo w Łodzi bez klimatu, a Hilton za ciasny , bo pokazy za mało znane a przecież pokolenie Barei „ ogląda filmy tylko te które lubi”.

Bo jednemu blogerowi zupa była za słona (a właściwie za chłodna) a VIP rom zaaranżowany w starej hali maszynowej fabryki Grohmana za zwyczajny a wręcz powiatowy. Innego zaś na jednym pokazie przesadzono z całą świtą całą co wystarczyło za  powód  do obrazy i pretekstu  opuszczenia wydarzenia oraz wypominania nam tego faktu przez kolejne 2 lata .

Do tego komentarze na siłę próbujące dyskredytować wydarzenie czasami ośmieszające samego autora tych opinii. Nie analizowałem jak to się miało do imprez w Ptaku czy MBFW. Mogę na swoim podwórku znaleźć dziesiątki tragikomicznych przykładów.

W pamięci został mi opis, że na Fashion Week wadą są tłumy dziwnie ubranych (przebranych dziwacznie w tym także za hiszpańskie madonny) ludzi. Autor nie miał chyba pojęcia, że komentuje wygląd ikony paryskich pokazów, czołowej blogerki Diane Pernet . Tej samej bez, której w Paryżu wiele pokazów nie zacznie się zanim Diane nie dotrze na miejsce. Jej wygląd niezmienny od czasów jej emigracji z Nowego Jorku do Paryża – dość charakterystyczny faktycznie przypominał hiszpańską matronę.

_DSC6216.JPG

Diane Pernet na 12 edycji Fashion Week

Podobnych historii mam dziesiątki w tym ta w której inny dziennikarz komentował brak znanych twarzy w pierwszych rzędach a robił to siedząc dokładnie obok byłego dyrektora artystycznego domu mody Versace Antonio D’Amico  i bardzo bliskiego przyjaciela samego Gianni Verace. Nie rozpoznawano na widowni zbyt wielu :szefa kultowego Bread and Butter, redaktorów Collezioni, Elle i Vogue a innych wręcz wyśmiewano za wygląd nie mając pojęcia kogo uwagi dotykają. Dyrektorów IMG z Nowego Jorku posadzono na finale XX Złotej Nitki  w 12 rzędzie. Mocny afront ale co robić kiedy miejsca w pierwszym rzędzie mimo rezerwacji zajęli łódzcy lokalsi (wiem kto i co ale po co rzucać nazwiskami). Per saldo to był szczęśliwy traf bo łatwiej było z 12 rzędu czmychnąć po 2 kwadransach tego żenującego spektaklu na który nie mieliśmy żadnego wpływu  bo karty tej gry rozdali urzędnicy.

No scenki jak na  scenariusz na komedię bynajmniej nie romantyczną.

http://michalzaczynski.com/2012/04/21/kabaret-zlota-nitka-przedstawia-skok-na-kase/

Mamy  w efekcie to nad czym solidarnie jako tzw środowisko mody pracowaliśmy.

Ani Ptak ani Kłak ani Łódź ani Merc.

Nie ma prawie nic.  Ups..jest.

Niedawno ogłoszona „stolica mody Kielce” (tak dosłownie tytułowana przez prezydenta Kielc -osobiście uważam go za świetnego urzędnika ale tutaj go poniosło).

Coż…stolica mody  Kielce z jej sexy terenem targowym położonym w szczerym polu, który nadaje się może na targi rolnicze czy zbrojeniowe na których upojeni imprezą uczestnicy wypadają z namiotów wprost na ugór i czują się jak na swoim poligonie w Drawsku Pomorskim.

Ale nie do końca to miejsce dla wrażliwców z branży mody. Moda potrzebuje oprawy na każdym poziomie.Szanowne Kielce weźcie mojego ulubieńca dyrektorka promocji  i obowiązkowo do Paryża lub innego miasta mody na wycieczkę proszę zanim ogłosicie swe modowe księstwo.  Daleko Wam nawet do Poznania, Łodzi czy Warszawy niestety w tej kwestii.

Aha….mamy też właśnie debiutujący Baltic Fashion Week . Powodzenia i szerokiej drogi w drodze nad morze.Morza szum ptaków śpiew….ech.

Co więc pozostaje? Walka o przetrwanie na  warszawskich salonach.To główny teren bitew.

Czasy niestety podłe do walki bo coraz skromniejsze budżety.

Sponsorzy zniechęceni  tematem mody testują bariery wytrzymałości psychicznej managerów projektantów oferując im coraz bardziej niecne kwoty wsparcia ich autorskich pokazów. To nie czasy kiedy lekką ręką zdobywało się 100 czy 200 tyś na pokaz.

Kwoty, które ostatnio padają starczają na nadmuchanie kilku baloników jako dekorację a już na pewno nie starczyłyby nawet na 3 minuty lotu  Kasi Sokołowskiej.

Nieliczni projektanci nadal prują sobie żyły aby sklecić budżet pokazu i chyba tylko jeszcze  nieliczni jak Robert Kupisz czy Bizuu  funkcjonują w tym bezpiecznie bez obgryzania dłoni po łokcie.

Mieliśmy setki pokazów non profit, sprawną promocję zagraniczną ,która wyekspediowała ponad 30 projektantów na światowe wydarzenia, mieliśmy wielu chętnych do inwestowania miliony w modę, a nawet światowe marki gotowe to wspierać (Mercedes, Seat, Maybelline, wiele innych). Mieliśmy targi za które nie trzeba było płacić lub płacić symbolicznie. Mieliśmy projekt Mercedesa, który przy minimalnym zaangażowaniu finansowym dałby światowy start w imprezach struktury IMG.

Została kicha po kaszance na brudnym talerzu.

Kto temu winien? Czas na refleksję przy ciepłym kominku. Wiosna idzie. Szkoda mi tylko projektantów zostawionych znowu samych sobie. Finalnie oni zawsze zostają w dupie choć najmniej są winni.

Ciao.

P.S.

Powstaje inicjatywa podniesienia Fashion Week raz jeszcze. Już nie w takiej formie jak niegdyś z licznymi projektami z dziedziny filmu,fotografii itp.Być może będę przy tym pracował i chętnie się udzielam pro bono w jej tworzeniu. Jestem jednak bardzo powściągliwy i nie ulegam już dawnej euforii. Uważam, że to ostatnia szansa na taka inicjatywę ale może nowi ludzie będą mieli więcej szczęścia. Zobaczymy….

P.S. 2

Z ostatniej chwili: Łódzkie Centrum „Porażeń” podało info,że z w przetargu z wolnej ręki powierzyło milion łódzkiej ASP celem organizacji światowego konkursu dla projektantów.To jakby powierzyć Solorzowi organizację światowego konkursu na najlepszą telewizję. Brawo.

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Na co komu był ten foch?

  1. Panie Jacku,
    Bardzo żałuje, że nie ma już Fashion week w Łodzi.
    Pokazy mody na Waszej imprezie powodowały ciarki na mojej skórze. Światła, oprawa muzyczna, choreografia na wybiegu na najwyższym poziomie. Omijając ostatnią edycje z problemami w starej hali expo gdzie kompletnie nie wyglądało to jak Wasza impreza. Raczej jakby została zorganizowana w 2 dni.
    Sama mam własną markę odzieżową i byłam wystawcą showroomu FWPL a teraz uczestniczę w różnych imprezach modowych i jeszcze nie byłam na żadnej w Polsce ktora choć trochę zbliżyłaby sie poziomem do dawnego łódzkiego Fashion Weeka… 😦
    Fashion Philosophy Fashion Week Poland to było dla mnie wielkie przyjemne święto mody.
    Życzę powodzenia i mam nadzieje, że dobre czasy jeszcze wrócą.

  2. Aktualnie po targach/FW w Mediolanie – LATA ŚWIETLNE nas dzielą od tego, jak się takie wydarzenia robi na świecie. Może o tym świadczyć sama „wejściówka” targowa – 10tyś EUR a lista wystawców dłuuuuuuuugaaaaa. Super były edycje FW jeszcze na Fabrycznej/Tymienieckiego. Szkoda, że wtedy nie udało się tego przekuć na towarzyszące targi, z buyerami, agencjami PR z Europy. Czy to byłaby Łódź, czy Warszawa to już by się przeciągnęło na stronę lepszego organizatora. NO ale infrastruktury w ŁDZ wtedy nieco brakowało, fakt. Dużo aspektów. Spoko komentarz.

  3. Dziękuję za dobre słowo. W ostatnim roku to dla mnie rzadkość:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s