AL CAPONE i Fashion Week.

.

Szliśmy wezwani na komisję promocji urzędu naszego miasta w dobrych nastrojach. Szefowie projektu Fashionphilosophy Fashion Week , dyrektor zarządzający Moda Forte i szefowa biura i komunikacji zagranicznej. W nocy robiliśmy na szybko podsumowania finansowe, pierwsze raporty medialne, wydruki licznych artykułów zagranicznych te bowiem są zawsze bardzo szybko. Wszystko wskazywało,że mamy bardzo dobry wynik po edycji w czym nowe miejsce Hiltona i Wytwórni miało swój udział. Dobra lokalizacja, bardziej z klimatem, więcej odwiedzających , dobra selekcja kolekcji , dobry odbiór branży mody. Medialnie: kilkanaście stacji TV, wiele wywiadów , nawet pozornie niekorzystna zawierucha i skandal ze znanym pisarzem i bloggerem któremu już tak czerwony dywan złomotał mózg , że się ubrał w swastykę-dawały nam niesamowity wynik jeśli chodzi o ilość relacji z imprezy.

Finansowo (i chyba pierwszy raz ) wreszcie  na plus. Nasze optymalizacje (słowo uwielbiane przez finansistów) spowodowały ,że mniejszym składem ludzi zrobiliśmy większy efekt niż dotychczas.

Ogólnie oddech i  wreszcie ulga bo  przerwane pasmo strachu jaki nam towarzyszył od dnia kiedy odwrócił się od Łodzi nasz główny sponsor .

Zasiedliśmy na sali pewni ,uśmiechnięci, odprężeni po długim stresie. Wiele razy robiliśmy na tej sali show i nie były nam straszne mikrofony i wisząca pod sufitem aura rodem z  zebrania partyjnego PZPR.

Byliśmy drugim punktem obrad. Pierwsza to jakaś nudna i monotonna sprawa współpracy z chińskim miastem. Monotonny słowotok  i śpiące twarze radnych nie zapowiadały burzy.

Po 20 minutach poproszono dyrektora Wojdaka z Wydziału Promocji Miasta o krótkie referowanie ostatniej edycji Fashion Week a potem miano odddać nam głos. Mina i mało pewnie budowane zdania dyrektora już zdradzały, że coś nie tak. Mówił o nas w czasie przeszłym co mnie lekko irytowało. Coś w stylu :impreza była prestiżowa, należała niegdyś do najważniejszych. Jak to k***a należała? Mamy najlepszy wynik wszech czasów a tu jakieś dyrdymały w czasie przeszło pogrzebowym…Facet się jąkał jakby miał egzamin z chemii.

Spokojnie -nie straciłem nerwów. Udałem ,że nie odczytałem tych sygnałów.Zacząłem pewnie i z przekonaniem: że wynik medialny za poprzedni rok rekordowy i dwa razy większy niż miał kiedykolwiek inny najpopularniejszy łódzki festiwal filmowy zwany Cameraimage. Że dziennikarze zza granicy już piszą, a w TV się przebijają w relacjach . Że nowe miejsce lepsze od poprzedniego. Że w jesienią zapowiedziała się stacja CNN.

Potem poszły pytania.

Zaczął ktoś kogo się nie spodziewałem. Radny T. z komisji promocji.

Był to znany mi ojciec naszej byłej modelki z którą mieliśmy swego czasu  2 letni kontrakt kiedy jeszcze byliśmy znani jako agencja modelek .Moda forte wówczas miała 2 biura  mając dywizje modelek w Łodzi i Warszawie. Córka radnego wykiwała nas w 2003 roku i mając z nami umowę na wyłączność oraz przygotowany wylot na 2 miesięczny kontrakt w Azji po cichu podjęła współpracę z konkurencyjną agencją w Wawie. Umowa była wobec takich zachowań jednoznaczna. Kara umowna . Nie mieliśmy litości dla tak nielojalnych zachowań.

11 lat temu spotkaliśmy się więc z radnym T. w sądzie pozywając jego niepełnoletnią wówczas  córkę  o karę umowną wynikającą z kontraktu. Sprawa  była dla nas pewna na 100%. Jest paragraf więc jest kara.

11 lat temu tuż przed rozprawą ,na sądowym korytarzu podszedł do mnie facet o twarzy jak z filmów Scorcese prosząc na stronę. Zapowiedział w krótkiej rozmowie ,że wie gdzie moje dzieci chodzą do szkoły  i że każdy ma dzieci i się powinien o nie troszczyć. Potem ,że jak coś pójdzie nie tak to nie wyjdziemy żywi z tego budynku. I zniknął  nagle jak się pojawił.

Cisza i szok  a w tle  martwy wzrok Irminy.Nasza Olka miała wtedy 7 lat……Borys 16.

Kiedy odchodziłem nieco odymiony spotkaniem  w kierunku sali sądowej widziałem ironiczny uśmiech ówczesnego  tatusia modelki a dziś także wspomnianego radnego. Nie spuszczał ze mnie oka z czystą satysfakcją wypisaną na swej bezczelnej gębie. Ja nie mam wątpliwości  i wtedy też nie miałem ,że stał za tą bandycką akcją.

Wówczas nerwy puściły ale i  rozsądek wziął górę i na a]sali przed sądem poszliśmy na ugodę. Nie wzięliśmy złotówki od modelki ..

O złych sprawach się zapomina i wykreśla  z pamięci.Po latach sprawa jednak wróciła.

W 2009 roku w wyniku koronkowej operacji policji została zawinięta duża grupa przestępcza tzw „gang Garbatego” -w sumie ponad 30 osób od porwań,wymuszeń,haraczy itp.Sprawdźcie w google. Długa lista: pobicia, podejrzenia zabójstw i wyłudzenia kredytów. Niezły kibel jak powiedział mój prawnik czytając długą listę delikwentów i oprawców. Gdzieś w śledztwie wypłynęła moja historia w roli ofiary. Ktoś „sypał”. Dziś wiem ,że jeden z tych co mnie wówczas postraszył poszedł na układ i jest tzw koronnym świadkiem w trwającym nadal śledztwie.To on opowiedział historię zlecenia na mnie jak i wskazał zleceniodawcę i zleceniobiorcę. On był cynglem.

W 2009 roku oficer  CBŚ zaskoczył mnie na dzień dobry pytaniem wprost czy byłem kiedyś ofiarą zastraszania ,gróź karalnych itp  i czy zgodzę się stanąć przed bandą gangsterów by zeznawać bez obaw. Obywatel ze mnie jest . Zgoda! -powiedziałem i opisałem dokładnie całą historię z panem radnym ….

Wkrótce w obecności asysty oddziału antyterrorystycznego ,sędziów, prokuratorów i…zakutej w łańcuchy grupy gangsterów ulokowanych  za kuloodporną szybą spotkaliśmy się na sali sądowej. Mój „faworyt” radny T. tylko w roli świadka bo nastąpiło przedawnienie (sic!) . Ale podczas zeznań sąd wyraźnie pytał mnie dwa razy czy domyślałem się kto stał za tym zleceniem. Nie mogłem powiedzieć „na pewno” bo dowodów jednoznacznych  nie było. Ale powiedziałem co czułem kiedy patrzył z przekąsem na mnie i kto moim zdaniem mógł za tym stać więc i kogo  podejrzewam o tę gangsterkę. Ja nie mam wątpliwości.  Ja wiem,on wie, sąd też już wie bo ma zeznania koronnego. Ale co z tego? Polskie prawo jest kulawe . Radny T chodzi sobie bezkarnie.

Takie jest tło historyczne więc wracajmy na salę  łódzkich radnych.

Dzisiaj był jego dzień. Mógł atakować bo zasada obrad komisji mówi ze nie mogę zabierać głosu jeśli mi się go nie udzieli.

Cierpiałem.

Mój głos zawszy było moim orężem. Jako zawsze najmłodszy w klasie broniłem się na słowa . W podstawówce, w liceum i na studiach…Szermierkę na słowa ćwiczyłem latami i potrafię każdemu się odszczeknąć jego językiem  jak trzeba , zarówno na dyplomatycznym poziomie  podczas rautu w ambasadzie ale też  i jak trzeba  w bramie na Bałutach w lokalnym  swojskim dialekcie.

Na sali komisji promocji nie mogłem zabrać głosu nim nie wysłuchałem tych pomyj pod naszym adresem ,które były preludium do późniejszego planu eksterminacji Fashion Week z życia łódzkich wydarzeń. Więc nasłuchałem się ,że sprzeniewierzam kasę miejską, że nie szanuję widzów,że kolekcje są do dupy (mimo odmiennych opinii zagranicznych redakcji z tzw topu) , że goście niezadowoleni bo stali przed pokazem pod drzwiami 20  minut.Opinie wykreowane przez specjalistę radnego  T.

No to słuchałem dalej ,że Fashion Week jak nazwa wskazuje powinien trwać tydzień (bo weeek to tydzień  a nie 4 dni )i takie tam.

Za stary jestem aby dać się tak zapędzić. Wykorzystywałem każdą okazję do riposty. Problem w tym,że sala była zaczarowana. Trochę jak putinowski sąd nad pacyfistami . Nawet mnie nie słuchali. Oni  wiedzieli już z góry wszystko. Cała ta paranoja , cały ten sąd łupkowy trwał ponad 4 godz. Radny T. odrobił lekcje wyśmienicie. Pewnie długo urabiał kolegów nieświadomych właściwego tła historycznego tej vendetty.

Zagotowała się moja ukochana, poczerwieniał Piotr Maciejewski-nasz dyrektor. Nieważne ,że niby  słaby pokaz  gali otwarcia w dniu otwarcia  wygenerował swoją „miernotą blogerską” ponad 150 dobrych relacji. Mało istotne,że blogerki mające po 100 tys fanów wygenerowały ruch w social mediach jakby zmartwychwstał Michael Jackson robiąc przy tym nam przysługę i bijąc rekordy na Facebooku. Nieważne ze niebawem do Łodzi zjechała ekipa CNN robiąc materiał o Fashion Week w programie Made in Poland gdzie byliśmy obok Inglota i polskiego grafenu symbolem rozwoju Polski.

Wyszliśmy zdruzgotani. Nie wytkniętymi jak uczniakom przy tablicy –błędami ,ale stosunkiem radnych do nas, agresją, ostracyzmem, arogancją władzy i niechęcią słuchania jakichkolwiek argumentów. Wiedzieliśmy że skończyła się jakaś epoka i nadchodzi czas problemów  i prędzej czy później Fashion Week musi szukać sobie innego miejsca w kraju.

Nie zazdrośćcie kasy branej z miasta. Trzeba mieć twarz kurwy aby to wytrzymać i uśmiechać się na do widzenia do radnych kiedy serce i dusza krzyczą  aby komuś walnąć dla wyrównania ciśnienia krwi.

Salonowy język w tym rozdziale nie pasuje. Jakie audytorium i aktorzy taki język przekazu -bo jak mogę spokojnie mówić o gangsterze  w szatach sędziego miejskiego. Parę tygodni potem kiedy dziennikarz zagranicznej stacji  pytał o relacje z miastem nie umiałem powiedzieć prawdy i kłamałem ,że super……Ale w  głębi był wulkan.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s