Gdyby moda była …

fw_7489no właśnie czym?

Z modą jest jak z pochodzeniem. Mniej ważne z jakim potencjałem się urodzisz bardziej ważne w jakim miejscu na Ziemi. Bo na co z Ci dar Boży i talent projektanta skoro urodziłeś się w syberyjskiej jurcie albo na pustyni wśród wielbłądów?? Ani klientów, ani z czego szyć poza skórami zjedzonych zwierzaków. O czerwonym dywanie i celebrytach nie ma co marzyć. A wystarczy kapkę tego talentu i florencki adres w dowodzie aby życie się potoczyło inaczej. Z modą szeroko rozumianą jest podobnie. Ważne więc gdzie się rozwija.

Polska nie jest złym krajem, ale nie jest idealnym miejscem na uprawianie tej dyscypliny. Trzeba dużo wysiłku i samozaparcia aby cokolwiek osiągnąć i nie licz , że ktoś Ci w tym pomoże z wyjątkiem grona najbliższych, którzy też uwierzyli w Twój talent. Nie zajmie się Tobą ani żaden sponsor, ani  resort ministerstwa, ani żadna organizacja branżowa lub instytucja wsparcia twórców bo takowej w Polce nie ma. Chcesz robić karierę, płać  za tkaniny, szukaj szwalni i promuj się w pokazach a potem ryzykuj próbując to wszystko co wymyśliłeś sprzedać. Ryzyk fizyk i cała rodzina musi się zrzucać aby spróbować sił na tej trudnej arenie.

Gdyby moda była sportem…Ho ho…zapędziłem się! Gdyby moda była sportem a projektanci piłkarzami….W kraju nad Wisłą dobry piłkarz może liczyć na godny etat w pierwszoligowym klubie z pensją i czterema zerami dopisanej do liczby jaką wynegocjuje. Ilu projektantów w kraju zarabia miesięcznie 60 tys. zł? W klubach piłkarskich takich stawek macie bezliku….

A infrastruktura? Pokazy często odbywają się w naszym kraju w dziwnych pofabrycznych halach , od dawna opuszczonych, z kapiącą z sufitu wodą, zimnymi ścianami, ale niewielu stać na nic więcej. Pokaz mody gdyby chciał mieć godny siebie obiekt, to takowy musiałby powstać za kilkadziesiąt milionów.  Znam tylko jedno takie miejsce w kraju z widownią na ok 350 osób (niestety to trochę mało). Nie ma obiektów, więc się dorabia ideologię do sztuki i przykleja łatkę off-u by tę siermięgę  lokalową usprawiedliwić.

Gdyby moda była sportem, to kilkuset fanów projektanta umiałyby wytupać i wybuczeć podczas sesji rady miejskiej konieczność budowy stosownego obiektu. W przypadku piłki nożnej znamy takowe akcje  i dzięki  takiej formie happeningu niejedno miasto wydało w ostatnich latach setki milionów na stadion. Nieważne, że to nierentowne obiekty do których dokłada się co roku kolejne miliony z budżetu. W samej Łodzi buduje się już drugi stadion dla czwartoligowego zespołu.Czwartoligowego!Można? Można..

Czy ktoś wybudował coś dla pierwszoligowego twórcy?

Gdyby moda w Polsce była sztuką… A nie jest? Paradoksalnie w Polsce nią chyba nie jest. Parę lat temu z kancelarii Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dostaliśmy odmowę patronatu nad Fashion Week gdzie jako argument podano, iż nasze działania modowe nie są w sferze kompetencji ministerstwa .. To kurka wodna czym są  jak nie dobrem kultury Panie ex ministrze? Czym są projekty Xymeny Zaniewskiej czy  projekty Antkowiaka, które na trwałe znalazły swoje miejsca  w Muzeum Narodowym. Nijak  to nie ma się do wspomnianej decyzji. Bardziej zabawne było pismo od zarządu PKP które wprost odpisało że PKP z kulturą nie ma nic wspólnego więc w modę to oni jako sponsor nie wejdą. Szczerze przynajmniej do bólu napisali to co o PKP wiemy od lat.

Pisałem już kiedyś że moda i historia sztuki przenikają się jak sploty przędzy w tkaninie…. ale w krajach takich jak Włochy ,Hiszpania czy Francja. Tam festiwale filmów, jak choćby w Rzymie – to także moda, premier Berlusconi i Schody Hiszpańskie – to moda, Mediolan i przemysł – to wszystko jedność i solidarność biznesu mody. Moda jest główną marką narodową Italii traktowaną z równym szacunkiem jak zabytki starożytnego Rzymu!

Ale wróćmy do Polski. Czy ktoś wie, ile wydaje się rocznie na kulturę? No dobrze.zawęźmy to. konkretnie na same teatry. W moim mieście ponad 72 mln rocznie .Jak widać te załapały się do właściwego pociągu. Nawet ich uboższa krewna czyli sztuka filmowa, która skończyła niedawno sto lat –  ma się lepiej.W tej branży istnieje dobry wujek  PISF, który z założenia dofinansuje milionami każdy rozsądny projekt filmowy.Ba…zapłaci  nawet jeśli jest etiudą studencką. Ile? Znam przypadki gdzie studentka filmówki dostaje ponad 150 tys. na produkcję krótkiej formy filmowej (film dyplomowy), bo scenariusz ujął kogoś tam na górze. Nie znam przypadku aby projektant ujął kogoś swą kolekcją na tyle by dostawał na każdą produkcję po kilkadziesiąt choćby tysięcy.Gdyby moda była górnictwem. Uch… Mroczny temat. Fani mody poszliby pod sejm, spalili opony, albo kukłę prezydenta i od razu Zień, Baczyńska, Kupisz,Jemioł, i co najmniej jakieś 30 innych top nazwisk dostałoby dotację z gwarancją dopłaty do ZUS i dodatkowych pensji w postaci  13-tki i 14-tki. Serio?

Och słyszę  te głosy że praca górnika to ciężki kawałek chleba i że to liczna grupa zawodowa i nie można ich ot tak zwolnić na bruk. Nieważne, że produkują nikomu niepotrzebny węgiel  z efektem ubocznym w postaci smogu nad Krakowem i innymi miastami, za co zdrowiem zapłaci kiedyś kilkaset tysięcy płuc. Ostatnie pomysły utworzenia nowej kompani węglowej dla ratowania miejsc pracy 35 tys.  górników przyprawiają grozą. Szkoda, że nikt nie martwi się dwukrotnie większą grupą zawodową w samym regionie Łodzi. Dziesiątki tysięcy ludzi straciło pracę w branży mody w ciągu kilku lat, a wcześniej znacznie więcej powoli odeszło ze sceny w ciszy bankructw, licytacji komorniczych, wyprzedaży majątku. Nikt ich nie bronił, nie tupał, nie walczył pod sejmem. Oni nie mają kasków na usmolonych groźnych gębach skupionych w grupach związków zawodowych  i kilofów w ręku. A może powinni? Może czas na bunt ..ale z czym? Z igłą  w ręku? Mam znajomego który celnie rzucił kiedyś maszyną Yuki w nieuczciwego wspólnika. Ale to pojedynczy przypadek takiego użycia maszyny do szycia.

Gdyby moda była…… ulicą. Komfortowy spokój.Co kilka lat ktoś wydałby kilkanaście milionów na jej odnowę, wymianę nawierzchni czy naprawę fasad kamienic.Zasadziłby drogie drzewa i pilnował by ktoś to podlewał. Fragmenty zamieniono by na modny ostatnio woonerf a zimą dbano by kosztem paru milionów o ulic odśnieżanie. Czy wiecie ,że dziennie wydaje się na odśnieżanie więcej (jeśli spadnie śnieg) niż na modę rocznie? Oczywiście sensu tego wydatku nikt nie zakwestionuje i chyba każdy się z nim zgodzi bo nikt nie chce brodzić w metrowych zaspach.

Niestety ale moda….. jest tylko modą.

W kraju nad Wisłą, gdzie tyle mówi się o kreacji, innowacji, wspieraniu młodych biznesów i  trele morele …nie dzieje się wiele. W Warszawie magistrat odmawia od lat pomocy wydarzeniu które na trwale wpisało się w jej historię – mam na myśli Warsaw Fashion Street. Impreza która gromadziła tysiące widzów na Nowym Świecie promowała niejednego projektanta nie ma żadnej pomocy od miasta Warszawa. Zgroza. W Sopocie jeszcze się nie rozwinęła a już umiera idea wakacyjnych dni mody. W Kielcach się tli dzięki dotacjom unijnym, które niedługo się skończą. Na tym tle Łódź wypada nieźle. Słynny milion na Fashion Week który dławi i staje wielu solą w oku jest pozycją godną do pozazdroszczenia. Tak się wydaje przynajmniej z pozycji obserwatora. Gimnastyki finansowej wymaga bowiem budowa Mercedesa z budżetem na części od Opla jaką dokonujemy przy finansach Fashion Week , gdzie na dwa miesiące przed wydarzeniem trzeba zapłacić kilkaset tysięcy za rezerwację obiektu i hoteli dla gości. Ale dziś nie miejsce na żale. Fashion Week nie ma swego stałego festiwalowego miejsca, jak teatry czy wspomniany czwartoligowiec na którego mecze przychodzą już tylko Ci co chcą sobie dać po gębie, to jednak żyje i funkcjonuje. Przyciąga do miasta setki reporterów i  światowe stacje telewizyjne, jak ostatnio CNN,  co uwiarygadnia sens wydanych miejskich pieniędzy w kwocie 813 tys. (reszta to VAT, który wraca do budżetu). Tyle, że  musi co rok szukać sensownej cenowo lokacji, by nie wydać więcej niż połowę tego pozyskanego kapitału na ściany,podłogę i sufit bo to zaledwie 15 % wydatków całego wydarzenia. W  Łodzi coś pozytywnie drga jeśli podjąć się porównania do innych polskich miast. Fashion Week jest chyba dziś jedynym dofinansowanym miejscem w kraju gdzie magistrat i radni miejscy  zauważają modę.

Gdyby jednak moda  była sportem to Fashion Week odbywałby się w halach ze sprzętem oświetleniowym, trybunami i całym zapleczem wartości minimum…200 mln zł. Miasto samo zabiegałoby o światowej rangi wydarzenia jak to miało miejsce przy mistrzostwach Europy w piłce nożnej czy siatkówce. Pokazy transmitowałyby stacje telewizyjne bijące się o wyłączność , a po każdych wiadomościach wieczornych zdawano by relację o dzisiejszym pokazie wraz wywiadami z managerem,projektantem i szefem fanklubu projektanta z jego drącym gęby zapleczem. Budżet państwa finansowałby wyjazdy projektantów na sparringi międzynarodowe, obozy zimowe na Cyprze a dziesiątki dziennikarzy ciągnęłoby za nimi robiąc każdego dnia kolejne relacje z tego czy czołowy projektant miał dziś sraczkę po śniadaniu,czy nie zwichnął ręki przenosząc manekiny i do kogo z nich przyleciała w nocy równie sławna żona i jak to osłabiło kondycję gwiazdy. Sponsorzy „rozpieszczaliby ” managerów i domy mody, by znany projektant pojawiał się w czapeczce z napisem marki napojów energetycznych. Zwolennicy Roberta Kupisza ,Natalii Jaroszewskiej raz na dwa tygodnie zwieraliby się z fanami Łukasz Jemioła, Violi Śpiechowicz okładając się nawzajem szalikami swych ulubieńców. Ktoś dostałby w nos i popłakał się ktoś – ale ten produkt uboczny można by zaakceptować w imię popularności tej dyscypliny.Moda zajmowałaby całe strony gazet w każdym poniedziałkowym wydaniu a zagraniczne organizacje próbowałyby podkupić Roberta Kupisza do Barcelony lub Madrytu za kwoty kilkudziesięciu milionów Euro.Wpadliście już w  trans?

A teraz się budzimy …

 

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Gdyby moda była …

  1. Wizje wspaniałe, może kiedyś się ziszczą, czego FW w Łodzi szczerze życzę. Pozdrawiam, Dominika

  2. Wizja interesująca. Niestety bez szans na realizacje. Wystarczyło by aby powstało cos na wzor British Fashion Council, to pozwoliłoby zrzeszac wszystkich projektantów i zbierac budżet na kolejne imprezy i wyjazdy zagraniczne. FW powinien wrócić na Tymienieckiego a miasto zalatwiac lokal za free. Jednosczesnie proponuję aby w realizacje wydarzenia zaangażować Łodzkie Centrum Wydarzen, niech sypna groszem… Powodzenia!

    • Fashion counsil w wersji polskiej z pewnością mógłby pomóc.Brakuje takiej instytucji i przez to projektanci są pozostawieni sami sobie.A przecież nie kończą technikum mechanicznego tylko mają tworzyć wartości dodane. drugiej strony:Fashion Week jest narzędziem marketingowym a nie fundacją wsparcia-a na razie tak to wygląda ,że pełni tę rolę. P.S. Tymienieckiego nam się tez marzy ale to już niemożliwe. Hala Grohmana planowana do rozbiórki nie nadaje się do użytku.Nie ma więc obiektu do którego można wejść.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s