Moc sprawcza

34_filtered

Obserwuję rynek polskiej mody.

Szukam ciągle  słów i argumentów do wyrażenia obaw, które mnie dopadają.

Niepokój? Tak….

Mimo wieszania haseł mody na sztandarach strategii miejskich ,regionalnych czy nawet krajowych nie widzę zmian w działaniu. Wyjątkiem jest aktywność miasta Łódź , które aktywnie wspiera najbardziej efektywnie polskich projektantów poprzez organizowany co sezon Fashion Week. I na tym chyba koniec. Sopot wycofał się ze swych planów a Warszawa groszem nawet nie wspiera swego Warsaw Fashion Street. Jeśli coś się dzieje to tylko za sprawą zapaleńców, szkół projektowania lub sponsorów skupionych na promocji nowego modelu lodówki  nie do końca zainteresowanych samym projektantem. Branża mody nie doczekała się nawet prawdziwej Izby Mody a projektanci mogą marzyć o polskim odpowiedniku British Fashion Counsil.

Moda jako flagowy okręt przemysłów kreatywnych jest  na ustach wszystkich ,którzy wieszczą przyszłość i europejskie strategie  rozwoju kraju. Mówi się o tym w kontekście misji krajowych , ba!  wręcz unijnych trendów na nadchodzące dziesięciolecia.Moda ,projektowanie, nowoczesny dizajn to dziedziny ,które mają nas wyróżniać i nas  na tle wyrobniczego rynku Azji czy Afryki.

O sensie projektu Fashion Week jako narzędzia rozwoju marki projektanckiej pisałem wcześniej. Fashion Week to jeden z elementów puzzli , ale nie można liczyć ,że cały problem przemysłu mody rozwiąże się poprzez to jedno wydarzenie czy jednostkowe działanie. Inwestowanie w kreację rozumianą jako biznesowy start up ,który da w przyszłości zwrot inwestowanych pieniędzy, nie może być incydentalne i na pokaz. A tymczasem dla wielu Fashion Week jest wydarzeniem na pokaz.

Mam wrażenie ,że tak właśnie traktuje się ten problem.

Zalepiamy potrzebę haseł. Bez analizy korzyści dla rozwoju dużej grupy przedsiębiorczej jaką stanowią setki mikro firm projektanckich czy marek odzieżowych nie odnotowywanych z racji swej wielkości w statystykach GUS . Czy wiecie ,ze mała firma rodzinna szyjąca do butików zachodniej Europy nie jest klasyfikowana i  brana pod uwagę w analizach gospodarczych . Jakby tych małych firm zupełnie nie było choć stanowią siłę i reprezentację kraju w branży dizajnu. Żadnej dużej polskiej firmie nie udało się na dziś zagościć na stałe w butikach Berlina czy Dusseldorfu ale polskim projektantom tak.

Trudno oczekiwać od polityków pomysłu na wspieranie czy budowanie sektora nowoczesnego biznesu mody  skoro wielu z nich od 25 lat nie skalało się pracą w żadnym obszarze aktywności gospodarczej. Co gorsze wielu z nich tkwi w sidłach słów nieistniejącej już epoki lub nazw firm, które swoje lata świetności miały w latach 80 tych..

Do dziś radcy handlowi w ambasadach polskich pytani o polskie marki odzieżowe  odpowiadają ,że znają tylko Vistulę i Bytom i tyle mogą powiedzieć o polskiej modzie. Tych  zaniedbań jest wiele.

Największy grzech to mylenie przemysłu mody z włókiennictwem.

Przemysł włókienniczy to z definicji obszar produkcji tkanin, przemysł dzianinowy a nawet przemysł produkcji sieci rybackich. Zajrzyjcie do Wikipedii.. Nie ma to nic wspólnego z modą jakąkolwiek. Kiedy mówimy o rozwoju i wspieraniu to słyszymy: przemysły kreatywne, młodzi polscy projektanci , strefy mikro biznesów w świecie dizajnu….

Tymczasem kiedy werbalizowane są deklaracje pomocy  finansowej otrzymywanej z Brukseli to nadal miliony ,tak tak.. dziesiątki milionów wrzucane są w rozwój przemysłu tekstylnego ,którego rynek mody zupełnie nie potrzebuje.

Znacie firmy ,które korzystają z polskich tkanin? Czym mogą konkurować na forum światowym gdzie technologia zostawiła nas w peletonie maruderów jakieś 30 lat temu? To jakby dziś proponować budowanie rakiet kosmicznych na Żeraniu.

Wyjątek w tym szerokim pojęciu przemysłu tekstylnego stanowią tkaniny technologiczne, które dzięki wytrwałości firm stają się światowym produktem, mam na myśli produkty takich firm jak Moratex służące produkcji kuloodpornych kamizelek, tkaniny do rolnictwa  czy też wzmacniające kadłuby statków lub samolotów nowej generacji. Diś samoloty buduje się bowiem z tkanin.To rzeczywiście cenny rynek innowacyjnych przemysłów, w którym polskie firmy mają swoje osiągnięcia.

Ale prawda o polskim przemyśle tekstylnym w sektorze mody  jest goła jak król z bajki Andersena.

Dzisiaj jedyną szansą, jedyną w skali najbliższych 30 – 50 ciu lat jest inwestowanie w rynek firm projektanckich , opartych o pomysł wspieranych technologią i jakością szycia , które stanowią szansę biznesowego rozwoju na skalę marek znanych na całym  świecie.

Dzieląc więc setki milionów nie topmy ich  w muzealne sale , martwe instytuty oderwane od realiów przemysłu czy w ratowanie molochów które strukturą przypominają bardziej stare polskie kopalnie. Zaniechamy w ten sposób szansy na znalezienie polskich modowych Van Goghów gotując im zgoła podobny los artystycznej depresji.

Świat twórców to świat wrażliwy. Oni nie pójdą się wykłócać pod Sejmem, nie zablokują dróg i nie zapalą w Warszawie opon. Oni zamkną się w sobie ,bo nie chcą nie umieją walczyć w ten sposób.Marzą by mieć godne warunki rozwoju skoro polski przemysł jest tak zadufany, że ich nie dostrzega i nie potrzebuje. Zmarnujemy kolejne dziesięciolecia, ratując w tym czasie nierobów, nieudaczników i cwaniaków  na siłę dając im poprzez urzędy pracy dotacje na solaria, salony masażu , kebab bary lub inne bezmyślne projekty biznesowe.Zmieniajmy to! Niech beneficjentami tych dotacji będą kreatywni  a nie kreatywni księgowo.

W ten sposób nie zgubimy tego, co cenne. Mamy gotowy ale niedoinwestowany polski produkt ,który nie potrzebuje wiele by dojrzeć, bo już istnieje w głowach i na manekinach w atelier młodych ludzi. Być może stanie się kiedyś globalnym modowym „Wiedźminem”. Dajmy szansę.  Howgh.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Moc sprawcza

  1. „Zmarnujemy kolejne dziesięciolecia, ratując w tym czasie nierobów, nieudaczników i cwaniaków na siłę dając im poprzez urzędy pracy dotacje na solaria, salony masażu , kebab bary lub inne bezmyślne projekty biznesowe. ” Amen.
    + kosmetyczki i Salony fryzjerskie
    p.s. ale coś zrobić skoro komisja od funduszy europejskich mierzy każdy biznes swoją miarą – bezguściem, nie wiedzą i daj 5% z dotacji, a zostanie ci dane.
    Czy jest na to rada traktuj ich jak oni ciebie + pismo przed sądowe o dokładne uzasadnienie odmowy opartą o analizę rynku w danym sektorze.

  2. Myślę, że największym defektem polskiej branży modowej jest pewien monopol widoczny w cenach niemalże każdej marki. Początkujący projektanci narzucają wysokie ceny, często nieadekwatne do jakości i estetyki produktu. W rezultacie potencjalny klient woli ubierać się w zagranicznych sieciówkach, aniżeli wspierać polski rynek. Niewątpliwie mamy zdolnych projektantów w kraju, jednakże zupełnie nieprzystosowanych do polskich konsumentów. Z kolei samo wydarzenie Fashion Week faktycznie jest dosyć powierzchowne, ludzie często chcą uczestniczyć w czymś modnym, nie mając pojęcia kim jest sam projektant. Kształtuje się więc pewna nagonka, kupujemy karnet ze względu na zaplanowane udogodnienia, zapominając o kolekcji, która ma nas zachęcić do urozmaicenia naszej garderoby.
    Szanse na rozkwit cały czas są ale zmiany są priorytetem.

    • Ten rynek projektantów na szczęście dynamicznie się zmienia. Znam kilku projektantów ,których ceny nie odbiegają daleko od cen sieciowych produkcji, są znakomicie szyte. Ci ktorzy pierwsi to zrozumieli niedługo będą świętować sukcesy.:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s