Wyboje polskiej mody ….

To jeden z ostatnich tekstów w cyklu o wybojach na drodze polskiej mody.
day2-(48)
Jestem obserwatorem i coraz częściej uczestnikiem procesu, zmieniającego rozwój polskiej sceny mody. Chciałbym nazywać ten stan tak, jak widzę i odbieram. Nie umiem zamiatać pod dywan absurdów, bo zbyt zależy mi na zdrowym rozwoju tej branży, ale też nie jest moją intencją wkładanie kija w mrowisko dla czynienia szumu w tym wrażliwym środowisku. Szukam właściwych ścieżek, aby diagnozować irytujące mnie błędy w szczerej trosce o przyszłość. Skoro jest źle, to czy jest aż tak beznadziejnie? Absolutnie nie. Dostrzegam i doceniam falę i efekty pierwszych przemian, jakie zachodzą .
Jaka więc czeka nas przyszłość? Na pewno wiele roszad w panteonie nazwisk, a zwłaszcza wiele nowych objawień w najbliższych latach, które w dużej mierze zawładną polską modą . Liczę też ,że nadejdą prawidłowe związki projektantów i biznesu, który miast lokować w obligacje, zacznie inwestować w większe szanse zysku, jakie daje na całym świecie moda. To w końcu jedna z trzech dziedzin najbardziej dochodowych.
Ten trwający już rozwój będzie miał też swoje ofiary, które pożre, wybierając ze stada najsłabszych, chorych i tych najbardziej biernych. Mam na myśli projektantów, którzy popełniają kardynalne błędy marketingowe i prześpią nadchodzącą rewolucję.
Sukces do tej pory budowany według jedynego schematu nie może skupiać się tylko na czerwonym dywanie. Po dzisiaj zakończonym kolejnym Fashion Week upewniam się , że stało się to jasne choćby dla Łukasza Jemioła (znakomita linia basic) Asi Kędziorek czy Michała Szulca oraz wielu innych.
day 1 (1)
Każdy, kto choć trochę liznął podstawy marketingu, wie, że nie ma nieśmiertelnych przepisów na sukces tak, jak nie ma wiecznych produktów. Każdy nawet najbardziej udany projekt ma okres swojego wzrostu, potem stagnacji a na końcu śmierci. W jednym przypadku trwa to dziesiątki lat a w innym (jak choćby w świecie IT) zaledwie kilka miesięcy, kiedy za chwilę nowy pomysł technologiczny wypiera poprzedni z rynku. Moda coraz bardziej przypomina świat komputerowych technologii , w którym tempo zmian jest zawrotne i gdzie lider za chwilę okazuje się bankrutem.. .To wyjaśnia, czemu upadają domy mody, które były kanonem światowego designu jeszcze 20 lat temu.To wyjaśnia dlaczego ktoś, kto dziś oparł swoje filary o jeden butik na drogiej ulicy w Warszawie i o gaże w programie telewizyjnym, za chwilę może mieć problem z zakupem tkanin do kolekcji, jeśli wsparcia odmówi mu ewentualny sponsor pokazu.
Jak widzę przyszłość polskiej mody?
Najwyższą pozycję niedługo już zajmą ci ,którzy umiejętnie równoważą dwie umiejętności: szybkiego budowania swojej marki (czasami mylonego z lansem) jak i sprawnego zarządzania i budowania potencjału własnej firmy, prowadzącego do stabilnego wzrostu sprzedaży swoich kolekcji.
I nie mam tu na myśli sprzedaży rozumianej jako wyprzedaży pojedynczych sampli po pokazie (najczęściej wręcz rozdawanych celebrytom) !
Budowanie marki wymaga pomocy specjalistów od reklamy, PR-u, social mediów, specjalistów umiejących poruszać się w świecie wrażliwych mediów life stylowych i modowych. Tutaj jeden falstart lub fałszywy krok może zniweczyć lata pracy. Sam się o tym nie raz przekonałem mimo ,że ten sam błąd w innej branży byłby zupełnie niezauważalny. Przykładów znamy wiele-od fatalnego pomysłu zastąpienia modelki morderczynią własnego dziecka, po pomyłkowo wysłany komunikat prasowy ,czy wpadka podczas wywiadu z polującym na pomyłki redaktorem TVN-u. Tu także niezwykle ważne są umiejętności selekcji klientów, partnerów, mediów, wyczucia właściwego wyboru wydarzeń, w których się bierze udział (bo czy można zbudować markę lidera i kreatora polskiej sceny ,biorąc głównie udział w podrzędnych otwarciach centrów handlowych i hipermarketów ?).
Inny problem to otoczenie twórcy.
Marketing, zarządzanie i produkcję buduje się w innym zespole niż w tym z którym bywa się na licznych „ afterach” . Tu kłaniają się specjaliści niekoniecznie znający na trendach mody i nie bywający w towarzystwie , nie szukający splendoru na salonach . Produkcja potrzebuje szefa produkcji umiejącego negocjować zlecenia w szwalniach, znającego się na technologii i regułach rynku podwykonawców . Logistyka koordynującego zakupy dostawy i sprzedaż tak, aby magazyn nie spowodował zatrzymania produkcji właśnie zamówionej dla ważnego kontrahenta lub pozwoli na zakup tkaniny w chwili gdy pojawi się duże zamówienie. Ten dział potrzebuje negocjatorów i finansistów. Każde zaoszczędzone w produkcji 15 zł przy sprzedaży kilku tysięcy sztuk odzieży (dla jednych w skali miesiąca a dla innych -roku) daje dodatkowy zysk ,pozwalający na choćby utrzymanie kosztów stałych pracowni czy biura.
Produkcja, zanim zostanie uruchomiona , musi mieć analizę finansową. Umiejętność pozyskiwania dotacji unijnych, pozyskiwania funduszy na rynku kapitałowym czy też przekonywanie potencjalnych inwestorów jest czasami bardziej ważna niż „docieranie” do telewizji śniadaniowej.
Czy to wszystko jest łatwym zadaniem? Dla polskich projektantów nie, biorąc pod uwagę profil ich przygotowania przez uczelnie w większości stawiające na umiejętności rozwijania talentu twórczego.
Szanuję misję szkół, ale też burzy mnie robienie sieczki w głowach ludzi poprzez wmawianie im,że sam talent wystarcza, aby żyć godnie w przyszłości.
Przed polskimi projektantami długa i cierpliwa droga na szczyt. Wytrwałość, konsekwencja działania, odporność na chwilowe porażki i pokora wobec przeszkód- to często spotykany proces rozwoju karier na całym świecie.

Sam Jean Paul Gaultier zanim doszedł do pozycji jaką dziś zajmuje, ciężko pracował kilka lat u boku samego Pierre Cardina.Swój styl i tytuł lidera na rynku francuskim zaczynał samodzielnie tworzyć dopiero w 11 lat od swego twórczego debiutu.
Sam talent nie otworzył mu drzwi sławy po pierwszym do nich zapukaniu.
Z pasją obserwuję rozwijający się rynek mody projektanckiej w Polsce.
Mimo tegorocznych problemów równie ważnych projektów mających wspierająć polską modę (odwołany po raz pierwszy po 10 latach działania Warsaw Fashion Street ,czy zakończony obiecujący projekt „T Mobile Fashion” czy tez znikniecię znanych konkursów dla projektantów) wierzę w progres branży .

Z prawdziwą pasją obserwuję wiele rodzących się karier, których sukces wróżę nie tylko w obrębie naszego kraju co było nieszczęsną cechą latami tytułowanych gwiazd polskiej mody.
Gdzieś w kraju rozwija się marka, która wtargnie na światowe salony.
Za parę lat przypomnę Wam te słowa.

day2-(59)
Foto:Marcin Sikorski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s