Spaleni Słońcem

 DSC00365

Chemii nigdy nie lubiłem. Ona odwdzięczała mi tę miłość słabymi ocenami na świadectwach, które zawsze obniżały moją całkiem dobrą średnią. Dzień kiedy w trzeciej klasie liceum uwolniłem się raz na zawsze od tego przedmiotu był jak zakończenie wieloletniej odsiadki dla zbira. Chyba niektórzy z Was znają  to uczucie z innych przedmiotów….

Temat chemii wraca czasami jako senna mara i nakazuje mi w  absurdalnej wizji zdawać maturę z tego przedmiotu albo pisać jakiś niezrozumiały test. Moja profesor zwana „Pipetą ” jest w nim jak filmowy Freddy Kruger, który morduje mnie pytaniami we śnie. Niewiele lepiej z biologią, choć jej realne znaczenie kontestuję czasami w ogrodzie podczas swoistego zawieszenia umysłu w trakcie koszenia trawy. Koszenie  działa na mnie jak medytacja. W stan alfa wchodzi się podczas koszenia trzeciego akra trawy, więc nie wiem po co te wysiłki wyginania ciała i całej tej celebracji skoro to takie proste. Dla fanów medytacji polecam kosiarki spalinowe najlepiej najprostsze „ Made in China”,  których jednostajny warkot silnika przyśpiesza proces błogostanu.

Z biologii pozostała mi prosta i pożyteczna wiedza jak choćby świadomość złożoności procesu rozwoju roślin, które potrzebują kilku składowych do szybkiego ich wzrostu.

Te najważniejsze składniki to Woda, Słońce i Ziemia. Piszę z dużej litery, bo to żywioły ważne w tej opowieści.

Woda i Słońce to proces fotosyntezy, Ziemia to minerały. Wszystko równie niezbędne. Każdy z tych składników używany jako jedyny zabija roślinę miast ją budować. Stosowany we właściwej proporcji powoduje, że z małej cebulki za chwilę mamy zielony busz i to bez zbędnego wysiłku, czyli pielęgnacji. Czemu o tym piszę i gdzie tu pointa?

W kontekście tego co obserwuję w próbach rozwoju karier projektanckich, ale też firm branży mody mam wrażenie, że wielu ich twórców  chodziło na wagary lub całowało się pod ławką podczas zajęć biologii .

Ominęli tę ważną lekcję skoro do tego prostego skojarzenia faktów do dziś nie doszli.

Ziemia to warsztat zawodowy i wrodzony talent poparty zapleczem produkcyjnym i doświadczeniem, czyli tak zwanym „background.” Tworzą go nie tylko nasz talent, ale także otoczenie fachowców, których angażujemy do współpracy.

Woda w biznesie mody to kupcy dzięki, którym pozyskujemy innych klientów, a co za tym idzie niezbędne pieniądze na swoje cele .

Im ich więcej tym większy także horyzont wielbicieli noszących ubrania. Woda ma to do siebie, że nie tryska wszędzie sama. Wymaga wysiłku i wiedzy skąd ją brać i nawet w soczystym ogrodzie trzeba czasami z konewką po nią pójść.

Słońce to media, które pozwalają nam wyróżniać się wśród innych i budują naszą markę  i ważne, aby ich blask docierał do oczu najszerszego grona kupców i pozostawiał trwały film w świadomości konsumenta.

Cel na końcu jest jeden- wzrost! Nie oszukujmy się. Wszyscy dążymy do celów, za którymi zazwyczaj stoi wzrost, a za nim jawi się   magiczna kasa.

Na świecie topowe nazwiska projektanckie to koncerny sprzedające setki tysięcy ubrań i miliony flakonów perfum.

Historia pokazuje jak podły jest świat, który nie karmi talentów, że najwięksi twórcy umierali w biedzie, jeśli nie dbali o Słońce i Wodę, i na szczęście chyba dla nich nigdy nie domyślali się nawet, że na ich dziełach miliony zarobią inni, bynajmniej niekoniecznie utalentowani, podczas kiedy oni sami nie dojadali za życia pełnego  ubóstwa.

W Polsce topowe nazwiska wymieniane jednym tchem przez media,  cytowane przez głównie tytuły w czasopismach są potęgami w pełnym Słońcu, ale często pozbawionymi dopływu Wody i z płytkimi pojedynczymi korzeniami. Cóż bowiem znaczą co najwyżej dwa butiki wobec skali tych wielkich na świecie, którzy posiadają ich setki?

Aby budować, trzeba ciągle wzbogacać minerały Ziemi, dbać o Słońce ale także o Wodę.

Ja w mój trawnik sypię nawóz co wiosnę, i jak nawet mało Słońca to regularnym podlewaniem zamieniam go w gęsty busz.

Czemu piszę prawdy oczywiste? Obserwuję tych, którzy wyrośli na solidnej Ziemi, ale nadal uważają, że do rozwoju wystarczy im tylko Słońce . Jego światło kupują za ostatnie pieniądze.

Liczą, że Woda sama dopłynie zmieniając swój bieg. Nie zauważą nawet, kiedy Słońce pali im liście i pozostawia zeschnięte korzenie. Napisałem najprościej, jak potrafię, bo chcę, aby dotarło do wszystkich. Obudźcie się kochani. Jeszcze jest czas nim przyjdzie susza, a inni wybiorą Wodę ze studni do dna.

IMG_3076

 

(foto z naszej działki na której 2,5 roku temu była goła ziemia i suche badyle….)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Spaleni Słońcem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s