Lubię poranki …..

Mój znajomy -a właściwie przyjaciel z dzieciństwa -niewidziany od kilkunastu  lat odpowiedział swego czasu na moje pytanie „Co go dziś cieszy?” takim oto zdaniem:

„Nie wspinam się po szczeblach kariery, nie zostałem strategiem, ani politykiem. Wiem, że można zarabiać większe pieniądze i oglądać Ziemię z orbity albo jeszcze większego oddalenia, tylko…że nawet prowadzenie samochodu wydaje mi się czasem stratą czasu, gdy sklep za rogiem, a psy na łące kręcą się, jakby właśnie ilustrowały prawa Keplera.”

Zastanawiałem się nad tym parokrotnie i wracałem do tego zdania albowiem coraz częściej dopadają mnie pragnienia  jakże dalekie od tego, co  robię na co dzień.

Przyłapuję się na tym, że coraz częściej duszę się egzystując życia w sztucznym świecie, nudzę się „bywaniem” na jego celebracjach i coraz częściej do niszczarki wrzucam nieotwarte zaproszenia. Dociera do mnie, że najbardziej cieszą mnie  sprawy zupełnie drobne i przyziemne jakże dalece od dawnych planów  i wizji podboju świata. To, co sprawia mi radość i daje trwałą maskę w pamięci, najczęściej jest  w bliskim zasięgu ręki .

 Banalne. Wiem, wiem. To, co teraz piszę, nie jest ani sexy ani fashion.

Niemniej widząc w ostatnią niedzielę  blikujące na gałęziach drzew  promienie słońca w pobliskim parku postanowiłem o tym napisać.

Napisać, jak bardzo   cieszy mnie  każdy rozpoczynający dzień poranek, nawet jeśli podziwiam go w drodze do pracy. A już zupełnym afrodyzjakiem dla mnie są poranki  w nieznanym i  obcym miejscu podczas moich podróży.

Te zostawiają mi stały odcisk w pamięci. Tak. Pamiętam wszystkie piękne poranki w różnych miastach niekoniecznie urodziwych, które z racji właśnie tej pory dnia i swego lenistwa porannego cieszyły moje oczy. Jest w tych wspomnieniach i poranek w namiocie gdzieś w małej miejscowości nad Bałtykiem i chłodny świt na placu Omonia w Atenach. Jest pusta droga gdzieś w Kotlinie Kłodzkiej i lśniący w porannym słońcu bruk uliczki w Iraklionie, kiedy szukałem bułek o 6tej rano . Pamiętam szron na drzewach w parku na Zdrowiu zeszłej długiej zimy czy widok utopionego w mgle  miasta Villach  w austriackich Alpach oglądany z okna hotelu moich dobrych znajomych. Lubię budzący się dzień i jego oznaki: pierwszych ludzi ruszających do pracy, samochody dostawcze pod sklepami , opuszczone rolety sklepów i odczuwalny chłód poranka zawsze mile powodujący gęsią skórkę na ręku. Lubię przyglądać się, jak rusza do życia  miejska machina: sprzedawczynie kwiatów na placach miast, rybacy wynoszący z kutrów  ryby, układane na targowisku miejskim warzywa , ludzie pospiesznie pijacy kawę w barach na rogach ulic europejskich miast, przysypiający na krzesełku przed domami dziadkowie, czy wychodzący rano z miejskiej dyskoteki podpici turyści. Wczesna pora ma w sobie coś magicznego. 

Pamiętam te momenty bardziej niż to, co pozornie wypełnia moje życie ..

Niedzielny poranek  ostatniej niedzieli miał też coś z tej radości . W takich chwilach nieważni stają się życiowi prześladowcy, hejterzy, finansowi i emocjonalni oszuści, krwiopijcy agenci, kłamcy i cały ten cywilizacyjny bajzel . Życie nie jest warte ,aby się tym zajmować i zastanawiać nad powodami nienawiści czy agresji ludzi których nawet nigdy nie poznałem. Życie to chwile ,które sprawiają niewymuszoną radość i szczęście. I nie jest ważne, czy masz wtedy na nogach buty Prada czy trampki z Chin. One nie mają wpływu na to, co widzisz i czujesz.

Doceniam coraz bardziej te cudowne momenty życia , które dostaję za darmo, a które łatwo  gubię w lawinie problemów i pogoni za czymś, co gdy z trudem zdobywam, to przestaje mnie cieszyć bo odkrywam , że ma niewielką wartość . Czy chcę tym pouczać innych i wskazywać komuś ścieżkę? Nie. Każdy ma swoją drogę po której podąża i zwykle skutecznie realizuje swoje pragnienia. Po prostu urzekło mnie słońce ,chwila  i o tym napisałem. Pozostały dylematy. Najbliższe dni to dobry moment, aby to wszystko przemyśleć i poukładać.

P.S. Nigdzie nie odleciałem….ale z przerażeniem właśnie zauważyłem, że wszystkie zdjęcia,które wybrałem do dzisiejszej ilustracji mają po kilka lub kilkanaście lat.

 Obrazek

salon fryzjera na Grand Canarii czynny od samego rana.

 

Obrazek

Pierwszy kurs osiołków z portu Thira na mojej ulubionej Santorini.

ObrazekObrazek

widok z okna hotelu Alpenrose na dolinę i Villach usłane w mgłach.

Obrazek

świt w Rovinji

ObrazekObrazek

7:45 w Portoguaro

ObrazekObrazek

budzące się do życia uliczki na Krecie.

Obrazek

droga przed burzą ranną na Mazurach..

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Lubię poranki …..

  1. Te krótkie chwile kiedy „szum życia”, szum spraw innych ludzi nie zagłusza moich własnych myśli… I nawet nie musi być słońca by taki poranek był piękny – wystarczy że mam kilka chwil na cieszenie się tym że jestem częścią tego świata. Nie panteonu zwycięzców. Ale tak zwyczajnie, bezapelacyjnie – jak drzewo i kamień – pełnoprawną częścią tego właśnie świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s