Listy nigdy nie wysłane

Hoduję sobie dziwactwo. W swoim komputerze przechowuję dużą ilość tekstów napisanych niegdyś pod wpływem chwili ,impulsu, emocji. Zebrało się tego wiele : mini felietonów, maili, notatek do wykładów czy przeczytanych tekstów, a nawet fragmentów niepublikowanych wywiadów, które wycofałem w ostatniej chwili  …..

Po pierwsze: są to teksty nigdy wcześniej nie publikowane a w przypadku tekstów maili- nigdy nie wysłane. Są zapisem emocji . Są wśród nich maile lub listy do ludzi , które były ripostą bądź odpowiedzią, do której jednak nie doszło kiedy emocje opadły.  Uczę się je  tłumić, bo z czasem emocje opadają a sam problem blaknie. Brak reakcji to jednak nie objaw strachu , jak pomyślą niektórzy.  Nie ze strachu schodzę niektórym z drogi i nie jest to moją cechą wrodzoną. Jestem zodiakalnym Bykiem i chińskim Smokiem i łatwo nie ustępuję. Nazwijmy tę strategię „wymuszoną dyplomacją”. W efekcie końcowym  riposta zostaje u mnie ,ale niemal zawsze ją piszę  po to ,aby  być w porządku z samym sobą .  I tak po cichu wierzę ,że listy  te – tylko mnie  znane, wędrowały i wędrują  niewidzialnym duchowym kanałem trafiając do   podświadomości adresatów .

Po drugie: przechowuję   też listy do ludzi, których nader szanuję, ale nie zdążyłem lub nie chciałem wysłać..Tak jak choćby list do Aleksandra Gudzowatego ,którego poznałem 20 lat temu podczas wspólnych wojaży na Syberii, gdzie każdy z nas zaczynał budować swoje „imperium” . Do dziś zachowałem  list, który przeleżał kilka miesięcy czekając na właściwy moment ,który nigdy nie nastąpił ,a w lutym szanse na wysłanie przekreśliła śmierć adresata. Dlaczego akurat piszę o Panu Aleksandrze? W życiu nieczęsto spotyka się ludzi tak wyjątkowych i charyzmatycznych i tylko szkoda ,że tak nagle odchodzą. Mam w pamięci kilku mistrzów, których obecność w moim życiu nie była przypadkowa i  bez znaczenia .  O nich kiedyś na pewno napiszę.

I po trzecie: zostały mi w postaci notatek swobodne  przemyślenia, które budziły mnie nad ranem i nie pozwalały zasnąć ponownie, zanim ich nie przekułem w zdania. Część z nich pewnie pojawi się właśnie tutaj choć z zamysłu były komentarzem lub odpowiedzią na problem czy  cudzą opinię. Najczęściej to jednak był nierozwiązany problem, z którym chciałbym się kiedyś podzielić

I na koniec lub początek jak kto woli….chętnie podzielę się swym doświadczeniem z ludźmi, którzy tego będą potrzebować, bo nie tworzę bloga ,aby z niego żyć ( na szczęście mam inne źródła życia i cele) .Nie zależy mi na  budowaniu w ten sposób swojej popularności . Mam nadzieję ,że paru osobom pomogę w podjęciu decyzji, jeśli staną przed dylematami , które sam „rozbierałem” jakiś czas temu. Może to infantylne, ale ja to lubię i tego nie zmienię. Po  to ten blog…zapraszam wkrótce. JK

Obrazek

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s